środa, 30 maja 2012

Jak pozbyć się długów na karcie kredytowej?

Metoda na pozbycie się długów jest niezwykle prosta, choć dla niektórych niełatwa.

Metodę tę należy użyć kiedy zauważysz, że saldo na karcie kredytowej jest większe niż gotówka na koncie. Czyli w momencie, gdy pieniądze, którymi dysponujesz nie starczają na spłatę całości długu na karcie.

Co robisz?
Wkładasz kartę do piekarnika i pieczesz ją w 200 stopniach przez 5 minut.
To nie jest żart.

Potem wdrażasz w życie plan spłaty całości zadłużenia na tej karcie.
Nie tylko odsetek.

Dzięki uprzedniemu upieczeniu karty nie ma pokusy skorzystania z niej w chwili słabości. To może pozwolić wytrwać w postanowieniu i wyjściu z długów.

Daj znać, czy zadziałało.
Powodzenia!




cc: Ciaran McGuiggan, flickr

wtorek, 29 maja 2012

Różnica między celem, a marzeniem

Jaka jest podstawowa różnica między celem, a marzeniem?

Określenie terminu realizacji.

Konkretnie.
Podaj datę i godzinę.

Określenie "za kilka lat" lub nawet "w przyszłym roku" jest zbyt ogólne.
Zauważ, że przy takim sformułowaniu w przyszłym roku znowu termin może brzmieć "za kila lat"... i tak do końca życia.
Być może dlatego tak wiele marzeń ciągle pozostaje w sferze marzeń?

Od czego zacząć?
1. Zrób listę marzeń, które naprawdę chcesz zrealizować.
Zapisz je. Najlepiej na kartce. Śmiało - papier wszystko zniesie. Zapisanie ich jeszcze do niczego Cię nie zobowiązuje, a może oswoić z niektórymi dużymi marzeniami.

2. Przy każdym marzeniu zapisz datę, do kiedy chcesz je zrealizować.
Ważne, żeby to była konkretna data. W tym roku, za kilka lat, za kilkanaście. Taka, która jest dla Ciebie realna. Dzień, miesiąc, rok.

Już teraz możesz zrobić ten pierwszy, mały krok.
Gotowa, by zacząć żyć życiem, o jakim marzysz?



cc: Roby Ferrari, flickr

poniedziałek, 28 maja 2012

W poszukiwaniu sensu

Viktor Frankl przeżył jedne z najbardziej ekstremalnych doświadczeń, jakie człowiek jest w stanie przeżyć - trzy obozy koncentracyjne (w Teresinie, Auschwitz i Dachau), śmierć żony i dziecka. Co pozwoliło mu przeżyć? Poszukiwanie sensu życia.

Będąc w obozie wyobrażał sobie, że prowadzi wykład ze studentami i opowiada im o swoich przeżyciach w obozie i o nastawieniu, które pozwoliło mu przeżyć ten koszmar. Wyobrażał to sobie codziennie, bardzo wyraźnie, z najdrobniejszymi szczegółami.

Po latach twierdził, że nadanie sensu tym trudnym doświadczeniom i nadzieja na granicy pewności innej, nowej przyszłości pozwoliły mu przeżyć.

Stworzona przez niego logoterapia zakłada, że podstawą satysfakcji z życia jest rozpoznanie jakie są Twoje życiowe zadania, a następnie realizowanie ich. Te zadania dzielą się na trzy kategorie:
  1. Dokonywanie osiągnięć i praca
  2. Doświadczenie dobra, prawdy i piękna oraz pozytywnych uczuć względem innych ludzi, szczególnie miłości
  3. Dzielne znoszenie nieuniknionego cierpienia.
Co zatem jest źródłem poczucia sensu i satysfakcji z życia?
Wzięcie odpowiedzialności związanej z realizowaniem któregoś z powyższych zadań.

Inaczej mówiąc, aby być szczęśliwą weź sprawy w swoje ręce, zadbaj o odpowiednią dawkę samorealizacji, miłości oraz dzielnie znoś niewygody które przy okazji mogą się pojawić.

Nadawanie swojemu życiu sensu zdaje się mieć ogromną siłę.
Jak często z niej korzystasz?


cc: ♥, ioana, flickr


piątek, 25 maja 2012

Czujesz przepływ?

Od lat usiłuję się nauczyć wymawiać jego nazwisko. Czasem mi się udaje. Mihaly Csikszentmihalyi - zasłynął ze swoich badań nad doświadczeniami optymalnymi, które nazwał stanem PRZEPŁYWU.

Pamiętasz takie momenty, kiedy to co robisz pochłania Cię bez reszty, jakby świat poza tym nie istniał? Kiedy tracisz poczucie czasu, a nawet poczucie bycia sobą? Kiedy to co robisz robisz z pewnym wysiłkiem, ale jednocześnie przychodzi Ci to z łatwością?
To właśnie przepływ.

Takie momenty często odczuwamy jako stan szczęścia.

Wydają się one ulotne i przypadkowe, jednak dzięki ponad trzydziestu lat badań Csikszentmihalyi wiadomo, że możemy wskazać czynności wywołujące ten stan.

Ich wspólną cechą jest poczucie, że nasze umiejętności starczą do skutecznego stawienia czoła danemu wyzwaniu. Ważne jest również otrzymywanie natychmiastowej informacji zwrotnej o tym, jak sobie radzimy. Jak w grze.


Chcesz dowiedzieć się więcej o przepływie? Możesz sięgnąć po książkę o tym samym tytule. Autorem jej jest oczywiście Mihaly Csikszentmihalyi.


A potem możesz zacząć zauważać i nauczyć się mnożyć momenty, w których obecny jest PRZEPŁYW.



cc: Steve-h, flickr

czwartek, 24 maja 2012

Analiza pola sił

Idziesz do celu i masz poczucie, jakbyś tkwiła w miejscu lub wręcz się cofała?

A może warto, żebyś zrobiła analizę pola sił?
Na czym to polega? Przyglądasz się temu celowi i zaistniałej sytuacji w szerszej perspektywie, z uwzględnieniem całego systemu oraz sił, które w nim funkcjonują. Sił, które przybliżają Cie do tego celu oraz sił, które Cię od niego odciągają.

Jak zrobić analizę pola sił?

1. Weź kartkę i ołówek lub coś innego do pisania.
Najlepiej zrób to od razu, bo potem raczej nie będzie Ci się chciało do tego wracać, a zrobienie tego tylko w głowie nie daje takiego efektu.

2. Na górze kartki zapisz swój cel.

3. Po jednej stronie kartki zapisz wszytko to, co wspiera Cię w realizacji tego celu.
Ludzie, Twoje umiejętności, zasoby które masz i do których masz łatwy dostęp, Twoja motywacja i wytrwałość oraz inne sprawy, dzięki którym przybliżasz się krok po kroku do tego celu.

4. Po drugiej stronie kartki zapisz, co powstrzymuje Cię przed realizacją tego celu.
To może na przykład być brak umiejętności i zasobów albo Twój wewnętrzny krytyk. Mogą być to też ludzie, dla których korzystniejsze jest żebyś tego celu nie osiągnęła i żeby wszystko pozostało "po staremu".

5. Do każdej siły wspierającej i powstrzymującej dopisz jaką ma ona siłę. Na przykład w skali 0-10, gdzie 0 oznacza brak jakiejkolwiek siły, a 10 oznacza maksymalną siłę.
Podsumuj wyniki - jaką w sumie mają siłę siły wspierające, a jaką hamujące.

Jeśli siły hamujące mają znacząco wyższy wynik zastanów się, które z tych sił możesz zneutralizować. Jak to zrobić, żeby nie miały aż takiego wpływu?

Czasem odkrycie sił hamujących i "zaopiekowanie się" nimi tak, by przestały mieć taki wpływ na nas, działa jak zwolnienie hamulca ręcznego w samochodzie.
Od razu jedzie się szybciej i jakby lżej :)

Czasem jednak może się okazać, że przeformułowania wymaga sam cel naszej podróży, bo siły hamujące dbają o coś szczególnie dla nas istotnego.
Czy to ma dla Ciebie sens?


cc: N.i.M.A, flickr



środa, 23 maja 2012

Zjedz tę żabę

Żaba.
Można popatrzeć, posłuchać kumkania, może nawet dotknąć (ale to już raczej patykiem).
Ale żeby od razu żabę zjadać?
I to całą, a nie tylko udka?
W całości?
bleee...

Otóż to.
Zjedzenie żaby to metafora, jakiej użył Brian Tracy w książce o tym właśnie tytule, która mówi o tym jak najskuteczniej zarządzać swoimi zadaniami.

Na czym polega jedzenie owej żaby?

Chodzi o to, żeby wśród swoich zadań wybrać to najgorsze, największe, najtrudniejsze, najohydniejsze, za które za żadne skarby świata nie chcemy się zabrać (choć wiemy, że zrobienie go niesamowicie by nas przesunęło na drodze do sukcesu).

To zadanie to nasza żaba.
Co z nim należy zrobić?
Zjeść, czyli je wykonać. I to w pierwszej kolejności.
Niejako na śniadanko :)
Mniam, mniam...

I co nam to daje?
Ano jak już przełkniemy ten najobrzydliwszy kąsek, to nie dość, że połowę pracy mamy już za sobą, to jeszcze cała reszta wydaje się pyszniutka jak najsłodsze owoce.
Przez kontrast oczywiście.

Chwila bólu i dalej już z górki.
Sprawdzałam. Działa. Polecam.


cc: ucumari, flickr

Przeczytaj też:
Kto ugotował tę żabę


poniedziałek, 21 maja 2012

Jaką masz strategię osiągania sukcesu?

Udało Ci się osiągnąć cel?

Przypomnij sobie taką sytuację, kiedy Ci się udało. Postawiłaś sobie cel, a potem go zrealizowałaś. Na pewno masz co najmniej kilka przykładów ze swojego życia, kiedy to zrobiłaś.

A teraz zastanów się jak to się stało, że dotarłaś do celu:
Jak był sformułowany cel?
Co było przedtem, tuż zanim go osiągnęłaś?
Jak wyglądała droga?
Co Ci szczególnie pomogło wytrwać?
Jakie myśli pojawiały się w Twojej głowie, które Cię wspierały, a jakie Ci przeszkadzały?
Co Cię motywowało w takiej sytuacji?
Co następnym razem zrobiłabyś inaczej?
Co udało Ci się wyjątkowo dobrze?

Niektórym osobom się zdarza, że nie rozpoznają momentu dotarcia do celu.
Są też tacy, co tuż przed celem gotowi są się poddać.
Jeśli wiesz, że tak jest też u Ciebie - łatwiej Ci rozpoznać że cel jest już blisko i zebrać siły na ten ostatni krok. Aby nie zmarnować 99% pracy, którą masz już za sobą.

Czasem chwila autorefleksji na rozpoznanie własnej strategii osiągania sukcesu może zaoszczędzić Ci wiele czasu i pieniędzy.

Czy warto zainwestować czas, aby lepiej poznać siebie?


cc: Funky64 (www.lucarossato.com)
 

sobota, 19 maja 2012

Umysł jest jak dziecko

Umysł jest jak dziecko w tym sensie, że nie rozumie słowa nie.

Dlaczego?
Bo myśli obrazami.

Pytanie za sto punktów: jak sobie wyobrazić nie robienie czegoś?
Wyobrazić sobie robienie czegoś innego.

Jak nie myśleć o różowych myszach?
Pomyśleć o niebieskich słoniach.

To samo z definiowaniem celów.
Warto zadbać o to, żebyś mogła sobie wyobrazić efekt końcowy, który uzyskasz gdy znajdziesz się u celu.

Trudno sobie wyobrazić cel typu "nie jem słodyczy", ale "jem zdrowe, pełnowartościowe jedzenie" widzę już wyraźnie. Mogę też poczuć zapach takiego jedzenia, smak na języku, usłyszeć delikatne mlaskanie ...

Im więcej zmysłów zaangażuję w wyobrażenie sobie mojego celu, tym łatwiej będzie mi go zrealizować. Dzięki temu będę dokładnie wiedziała, kiedy u celu się znajdę, nie przegapię go!

Myślisz o celu?
Wyobraź go sobie w najdrobniejszych szczegółach.
I mknij do niego jak strzała!


cc: [ changó ], flickr.com

piątek, 18 maja 2012

Coś ekscytującego

Wolałabyś realizować w pracy projekty nudne, czy ekscytujące?
Ja wolę te drugie.

Cele też wolę ekscytujące.
Taki cel sprawia, że aż się chce angażować w jego realizację.
Może być trudno, ale przynajmniej będzie ciekawie, odlotowo, niesamowicie, cudownie ...

Ekscytujący cel ma w sobie wibrację, energię, magnetyzm.
Ma eMOCje.
Moc emocji.

Ekscytujący cel sprawia, że chce Ci się pójść o parę kroków dalej, zrobić parę rzeczy więcej, wytrzymać parę dni dłużej, postarać się bardziej.

Dzięki temu osiągasz ten CEL.
A przy tym świetnie się bawisz!

Jak by zmieniło się Twoje życie, gdybyś 5% częściej wybierała ekscytujące cele?


cc: orangeacid, flickr.com


czwartek, 17 maja 2012

Niech to będzie osobiste

Kiedy stawiasz sobie cel zadbaj o to, by był OSOBISTY.
Osobisty, czyli zależny w 100% od Ciebie.

Stawiając sobie cel typu "zrobię na nich wrażenie" sama sobie niejako strzelasz w kolano. Oddajesz władzę nad swoim życiem i szczęściem ... komuś innemu.
W takiej sytuacji może się zdarzyć, że stajesz na głowie nawet (czasem dosłownie), a "oni" ciągle nie są pod wrażeniem, ciągle niezadowoleni... Cel nie zostaje osiągnięty, choć włożyłaś w to tyle pracy, czasu i energii.

Spróbuj inaczej.
Zamiast "zrobię na nich wrażenie" Twoim celem może być na przykład "stanie się wyjątkowym ekspertem w dziedzinie xyz". Teraz wszystko jest w Twoich rękach. Od Ciebie zależy, czy ten cel zrealizujesz. Dokładnie wiesz, co będziesz czuła, widziała i słyszała wtedy, gdy będziesz u celu. A na dodatek sama droga do osiągnięcia go będzie niesamowitym doświadczeniem i wyzwaniem dla Ciebie.

Warto zadbać, by cel, który sobie stawiasz był zależny tylko od Ciebie.
To może Ci dodać MOCY.

I takich właśnie celów Ci życzę.


cc:  black_eyes, flickr.com

środa, 16 maja 2012

Metoda Benjamina Franklina

Masz dwie opcje do wyboru i nie wiesz, którą wybrać?
Możesz skorzystać z metody podejmowania decyzji przypisywanej Benjaminowi Franklinowi.

Na czym ona polega?
Na początek potrzebujesz notes/kartkę i coś do pisania.

1. Po jednej stronie piszesz czym jest opcja A (np. wyjazd na wakacje nad morze), a na drugiej czym jest opcja B (np. wyjazd na wakacje w góry).
2. Wypisujesz wszystkie argumenty za opcją A i za opcją B, które przychodzą Ci do głowy. Masz na to co najmniej dwa dni. Dwa dni. To ważne.
3. Następnie przypisujesz każdemu argumentowi ważność. Na przykład w skali  od 0 do 5, gdzie 0 oznacza: zupełnie nieistotne, a 5: niesłychanie ważne.
4. Sumujesz liczbę punktów pod obiema opcjami. Tam, gdzie jest ich więcej - to opcja prawdopodobnie lepsza dla Ciebie.

Teraz pora na Twoją decyzję.
Możliwe, że będzie łatwiej ją podjąć.



cc: Amir Kuckovic, flickr

wtorek, 15 maja 2012

Jedno pytanie na lunch

Były już pytania poranne  (7 pytań na śniadanie) i pytania wieczorne (3 pytania przed pójściem spać).
Dziś pora na pytanie w okolicach południa, coś w sam raz na lunch.

A brzmi ono:
Co chciałabyś robić przez resztę swojego życia?

Co by to było, że czułabyś się dzięki temu szczęśliwa, spełniona, pełna radości?
Co nieustannie dodawałoby Ci energii i optymizmu?
Co chciałabyś robić nawet wtedy, gdybyś miała to robić w weekendy i/lub za darmo?
Co by Ci się  nigdy, przenigdy nie znudziło?
Co mogłoby sprawić, że codziennie rano błyskawicznie wstawałabyś z łóżka i nie mogła się doczekać nadchodzącego dnia?

Ot... chwila refleksji nad kanapką lub sałatką jedzoną na lunch.
Smacznego!



cc: Sakurako Kitsa, flickr.com


poniedziałek, 14 maja 2012

Co doceniasz w sobie?

Niby oczywistą oczywistością jest, że należy siebie i innych doceniać.
Niby wiem, że skuteczniejsze jest podkreślanie tego, co się udaje, a nie co nie wyszło.
Niby pochwały (te z serca płynące) niesamowicie wzmacniają relacje.
Niby... tak.

A jednak tak rzadko mówimy o tym, co doceniamy w sobie lub innych. Bo to przecież oczywiste że doceniamy, nieprawdaż?

Stąd propozycja ćwiczenia na dziś:
1. Weź kartkę i ołówek (lub cokolwiek innego do pisania, może być choćby telefon). Usiądź w miejscu, gdzie nikt Ci nie będzie przeszkadzać przez ok 5 minut.

2. Wybierz osobę, która w Twoim odczuciu najbardziej potrzebuje docenienia (Ty, bliscy, przyjaciele, współpracownicy). Pamiętaj, że najpierw Ty sama musisz być nasycona pochwałami, żeby w pełni móc nimi obdarowywać innych.

3. Wypisz wszystkie cechy, które lubisz w sobie/tej osobie, co doceniasz w swojej/jej dotychczasowej drodze życiowej. Bądź hojna!

4. Powiedz tej osobie co napisałaś. Inni też potrzebują docenienia!


cc: maria clara de melo, flickr.com

niedziela, 13 maja 2012

Pułapka pytania dlaczego

Pytanie DLACZEGO na pierwszy rzut oka wygląda spokojnie, niewinnie wręcz.
A tak naprawdę ma dwoistą naturę.
Stronę jasną, która wydobywa z nas to, co najlepsze.
I stronę ciemną, która sięga w najciemniejsze zakamarki duszy ...

Strona jasna pytania DLACZEGO dotyczy przyszłości.
Ktoś opowiada nam, że marzy o pływaniu z delfinami, a my pytamy: DLACZEGO?
W ten sposób możemy poznać motywację tej osoby, co jest dla niej ważne, po co chce to zrobić. Odkrywamy nieznane nam dotąd obszary drugiego człowieka.
Jednocześnie samej tej osobie pomagamy lepiej poznać siebie...
Rozmowa się otwiera.

Ciemna strona pytania DLACZEGO dotyczy przeszłości.
Dlaczego zrobiłaś xyz?
To krótkie pytanie wpędza nas błyskawicznie w kozi róg tłumaczenia się, usprawiedliwiania, poczucia winy, obwiniania itp.
Kończy dialog, a zaczyna obronę.
Zdaje się szperać w jakiś ciemnych zaułkach, do których niekoniecznie mamy ochotę zaglądać.

Kiedy następnym razem będziesz chciała skorzystać z DLACZEGO zwróć uwagę, czy pytasz o przyszłość, czy o przeszłość. Aby z jego pomocą otwierać serca, a nie stawiać pod murem :)
Powodzenia!


cc: ΞSSΞ®®Ξ_FAV, flickr.com



sobota, 12 maja 2012

Co to jest syndrom huśtawki?

Wszystko, co od Ciebie pochodzi zawsze do Ciebie wraca.
Czasem wzmocnione, zaskakujące.

Jak huśtawka, którą wprawiłaś w ruch, a potem zapomniałaś o niej. Huśtawka zawsze wraca. Zawsze. Czy jesteś czujna i na to gotowi, czy też nie.

Co dla mnie oznacza syndrom huśtawki?
Oznacza czujność w tym, co wysyłam do świata.
Na poziomie myśli, emocji, ocen, ale też mojego zachowania i rzeczy fizycznych (rzeczy i pieniędzy) oraz intencji im towarzyszącym.

Trzeba uważać, bo to co wysyłamy czasem wraca z zupełnie innej strony, od kogoś innego niż pierwotnie wysyłaliśmy.
Niech Cię to nie zmyli.
To cały czas ta sama huśtawka.
Ten sam ładunek, który Ty tam umieściłaś.

Co włożysz, to otrzymasz.

Jak możesz sprawdzić co wysyłasz w świat na swojej huśtawce?
Po tym, co otrzymujesz.
Nie do końca Ci się to podoba?
Weź 100% odpowiedzialności za to, co tam umieszczasz, a wkrótce efekty Cię zaskoczą.

Daj znać jak Ci poszło!


cc: -BeNnO-, Flickr.com


piątek, 11 maja 2012

Im mniej, tym więcej

Wiesz pewnie o tym, że należy sobie stawiać cele.
Pytanie tylko ile celów potrzebujesz, by osiągać je szybko i skutecznie.
Najlepiej jeden.

Okazuje się, że im mniej mamy celów, tym lepiej je realizujemy. Badania pokazują, że przy jednym do trzech celów zazwyczaj udaje się zrealizować wszystkie. Przy czterech do dziesięciu celach średnio jeden lub dwa są realizowane. A gdy mamy więcej niż dziesięć celów? Zero!

Trochę to przypomina odwrócone przysłowie: gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. W wersji z celami brzmiałoby ono raczej: gdy jeden kucharz w sześciu restauracjach gotuje... możesz sobie wyobrazić efekt.

No dobrze, a co jeśli faktycznie masz listę pięciu - dziesięciu celów?
Jak wybrać ten jeden najważniejszy?

Możesz na przykład zastanowić się które cele mają wpływ na realizację pozostałych. Np. cel dotyczący biegania trzy razy w tygodniu może jednocześnie wpłynąć na cel dot. wagi i spędzania czasu z Ważną Osobą (jeśli biegacie razem oczywiście).

Warto wybrać cel, który w największym stopniu będzie miał pozytywny wpływ na realizację także pozostałych, których w danym momencie nie masz na celowniku.

Życzę Ci, byś przy realizacji swoich celów była skupiona i skuteczna jak laser, a nie rozproszona jak zwykła żarówka :)



cc: cliff1066™, flickr.com, 
obraz na zdjęciu: Jasper Johns, "Target", 1958

czwartek, 10 maja 2012

Zaniemówiłam...

Zaniemówiłam... dosłownie.
Straciłam możliwość mówienia.

Porozumiewam się na migi, czasem szeptem, czasem pisząc co chcę przekazać (w bezpośrednim kontakcie). Dziś już sobie przygotowałam nawet taki pliczek kartek i długopis. Brakuje mi tylko tabliczki na szyi jak u głównej bohaterki filmu "Fortepian" ;)

Ciekawe przeżycie :)))

To mi dało możliwość docenienia jak cudownie moje migdałki funkcjonowały przez kilkadziesiąt lat (sic!). Na co dzień przecież zupełnie nie pamiętałam, że je mam i jak fantastycznie funkcjonują.
A tu proszę - taka niespodzianka.
Nawet nie wiedziałam z iloma innymi częściami ciała są powiązane.
Teraz czuję to dokładnie. Wystarczy że chcę ruszyć szyją lub przełknąć cokolwiek i ... naprawdę czuję, że żyję! Oj czuję.

Ludzie, których spotykam są nieco zdezorientowani, zupełnie ich to wybija ze standardowego trybu komunikacji z drugim człowiekiem. Dzieci nie do końca rozumieją, czemu mama przerzuciła się na takie różne dziwne miny i gesty. A mąż chyba zadowolony, bo mu nikt wieczorem błogiej ciszy nie zakłóca... No sielanka po prostu ;)

Podziwiam tych, co tak mają przez cały czas. No i małe dzieci, które jeszcze nie nauczyły się mówić. Nawet nie śniłam ile oni muszą włożyć pracy w to, by druga strona zrozumiała ich przekaz, a nie to co sama sobie wymyśliła...

No i jestem wdzięczna, że to tylko migdałki, a cała reszta działa wręcz cudownie!

Mimo tak wielu plusów jednak Ci takiej sytuacji nie życzę.
Zdrowia!


cc: kygp, flickr.com

środa, 9 maja 2012

Nie tłumacz się, działaj!

"Nie tłumacz się, działaj! Odkryj moc samodyscypliny." radzi Brian Tracy w swojej książce o takim tytule. I mnie to przekonuje.

Przesłaniem tej książki jest to, że jeśli masz jasno określony cel i jesteś gotowa poświęcić wszystko (lub wystarczająco dużo), aby go osiągnąć, to na pewno go osiągniesz.

Nie znajdziesz tu magicznych formuł i dróg na skróty.
Znajdziesz wiele inspirujących przykładów, ćwiczeń i historii opisujących kroki, które możesz wykonać jeśli chcesz osiągnąć swoje cele.

Na przykład dowiesz się jak dzięki dyscyplinie:
  • podwoić swoje zarobki
  • schudnąć na zawsze
  • osiągnąć niezależność finansową
  • zadbać o szczęśliwy i pełen miłości związek
  • oduczyć się strachu
Nawet jeśli nie sięgniesz po tę książkę możesz pomyśleć teraz:
1. W jakiej dziedzinie samodyscyplina przyspieszyłaby moment, w którym żyłabyś życiem o jakim marzysz?
2. Jaki malutki krok (takie 1%) mogłabyś codziennie wykonywać, by kształtować w sobie nawyk samodyscypliny? Taki jeden krok po schodach?

Kiedy zaczynasz?


cc: svenwerk, flickr.com

wtorek, 8 maja 2012

Brak ryzyka to dopiero ryzyko!

 "To, za co wylatujesz z pracy jako młody człowiek, może być powodem, dla którego przyznają ci nagrody za całokształt twórczości, gdy jesteś starszy."
Francis Ford Coppola

Kiedy sobie przypomnę moje dziwaczne pomysły, które realizowałam w pracy jakieś dziesięć lat temu czasem śmieję się do rozpuku... Jednocześnie przepełnia mnie wdzięczność za to, że los obdarzył mnie niezwykle wyrozumiałymi szefami, którzy te moje wybryki pozwalali mi realizować.

Co ciekawe - im bardziej coś było niestandardowe, niekorporacyjne, innowacyjne, tym lepszy był efekt końcowy takiego przedsięwzięcia.

To pozwoliło mi wierzyć, że warto zaufać swojej intuicji i wychodzić poza ramy tego, co przyjęte, rutynowe, standardowe i ... tworzyć.

Zatem do dzieła! Zacznij tworzyć już dziś, nawet wtedy (albo szczególnie wtedy), gdy Twoje poletko ma wielkość taką jak jedna komórka w Excelu :)

Miłej zabawy!


cc: ecstaticist, flickr.com

poniedziałek, 7 maja 2012

Jaki jest prosty sposób na wyzdrowienie?

Dopadło mnie przeziębienie.
Gorączka, ból gardła i inne mało przyjemne objawy.

Przypomniałam sobie, że w takich okolicznościach hydroterapia jest niezastąpiona. Leczenie wodą.

Zastosowałam między innymi kąpiel z sodą oczyszczoną.

Potrzebujemy 0,5 kg sody oczyszczonej. Łyżeczkę wsypujemy do kubka i zalewamy wrzątkiem lub bardzo ciepłą wodą. Resztę wsypujemy do wanny i wlewamy maksymalnie gorącą wodę, do jakiej jesteśmy w stanie wejść. Leżymy w kąpieli i popijamy roztwór z kubeczka. Siedzimy tak długo aż woda ostygnie. Nie dolewamy wody.
Ważne: po wyjściu z wanny tylko osuszamy ciało ręcznikiem (bez spłukiwania!), zakładamy piżamę i do łóżka!

Jaki jest efekt takiej kąpieli?
Odkwaszenie organizmu, bo jak wiadomo bakterie i wirusy potrzebują środowiska zakwaszonego, żeby żyć i się rozmnażać. Dzięki takiej kąpieli 2 metry kwadratowe naszej skóry działają na rzecz odkwaszenia.


Mam nadzieję, że pomoże i jutro już będę się lepiej czuła :)



cc: HaoJan, flickr.com

niedziela, 6 maja 2012

Kiedy zaczniesz cieszyć się życiem?

Czego potrzebujesz, żeby zacząć cieszyć się życiem?

Może na przykład:
  • schudnąć
  • pojechać na egzotyczne wakacje
  • podwyżki w pracy
  • kochającego Partnera
  • kwoty x na koncie
  • pozbycia się długów
  • nowej fryzury i ciuchów
  • czegoś tam jeszcze i jeszcze i jeszcze ....
A co, jeśli to wszystko to tylko wymówki, usprawiedliwienia, marnotrawstwo Twojej energii?

Co by się stało, gdybyś wzięła ODPOWIEDZIALNOŚĆ za swoje życie i zaczęła się nim cieszyć  właśnie TERAZ?

Spróbuj!


cc:  KayVee.INC, flickr.com


sobota, 5 maja 2012

Czy jesteś tym, co jesz?

Od dawna zastanawiało mnie jak to możliwe, że tyle czasu poświęcamy małym pigułkom, które połykamy przy różnych okazjach (lekarstwom), a tak mało (relatywnie) tonom jedzenia, które przepuszczamy w ciągu roku przez nasz układ trawienny.

Skoro parę pigułek może mieć tak dobroczynny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie, to tym bardziej tysiące kilogramów jedzenia nie są obojętne dla naszego organizmu...

Pamiętasz to powiedzenie:
zaszyj dziurkę, póki mała...
Tutaj też się to sprawdza, to znaczy nie zaszywanie sobie dziurek ;), tylko profilaktyka.

Dobre, naturalne jedzenie, najlepiej eko lub organiczne, nieprzetworzone: smakuje lepiej (sic!) i przyczynia się do utrzymywania w zdrowiu naszych niesłychanie skomplikowanych ciał. Pozwala zająć się organizmowi ciekawszymi sprawami niż np. usuwanie toksyn czy pestycydów z komórek, tkanek, organów, układów...

Ciało to system, w którym niesłychanie szybko otrzymujemy informację zwrotną: bo zawsze to, co włożysz otrzymasz z powrotem (i to z nawiązką).

Opłaca się zadbać o to, jak i czym siebie same karmimy.
Smacznego!


cc: Muffet, flickr.com

piątek, 4 maja 2012

Jak zapanować nad emocjami?

"Słaby jest ten, kto pozwala, by jego myśli kontrolowały jego czyny; silny zaś jest ten, kto zmusza swoje czyny, by kontrolowały jego myśli"
Og Mandino

Co zrobić, kiedy budzisz się rano i czujesz, że nie jesteś w najlepszej formie emocjonalnej? Że wdziera się uczucie smutku, a nie radości (i nie jest to depresja, tylko obniżenie nastroju, które jest "w normie")?

U mnie czasami działa:
  • ćwiczenia fizyczne (tak! tak! tak!)
  • prysznic
  • podnosząca na duchu lektura
  • zrobienie listy rzeczy za które jestem wdzięczna (pisemnie!)
  • zadbanie o wygląd (ubranie i makijaż)
  • muzyka podnosząca nastrój
  • coś smacznego do zjedzenia
  • przytulenie i parę słów pociechy od kogoś bliskiego
  • wysłanie samej sobie uczucia miłości i akceptacji (sic!)
Stanie się Panią swoich emocji to może być fascynująca podróż.
Tego Ci życzę!


cc: Alain Bachellier, Flickr.com

czwartek, 3 maja 2012

Kiedy słońce praży...

Kiedy słońce praży, najlepiej człowiek czuje się na plaży ;)

Na przykład takiej jak ta:

cc: esther**, flickr.com

Albo nie.
Raczej w cieniu, niekoniecznie na plaży, gdzie piasek wdziera się we wszystkie zakamarki ;)

Miłej majówki!

środa, 2 maja 2012

Uważaj na prędkość!

Jak szybko jedziesz przez swoje życie?
Prawdopodobnie tempo to nie jest równe, zmienia się w różnych okolicznościach i na różnych etapach życia. Czasem najlepsza może być jazda powolutku, a czasem na pełnym gazie.

Ważne, po jakiej drodze jedziemy. Co innego na wydmach piaszczystej pustyni, żwirowej górskiej ścieżce i na autostradzie. Na drodze prostej i na serpentynach.

Pogoda też się liczy.
Słońce, deszcz, wiatr i mgła - wszystko wpływa na prędkość.

I na końcu najważniejsza w sumie rzecz - stan techniczny samego samochodu. Czyli w tej metaforze - samej Ciebie. Jak się czujesz w sferze psychicznej, emocjonalnej, duchowej i fizycznej? Czy karmisz swoje ciało pełnowartościowymi produktami? Czy dbasz o relacje? O duchową odnowę? O dobrą lekturę?

W dobrym samochodzie i przy dobrej kondycji masz szansę zajechać dużo dalej, szybciej i przyjemniej.

Pamiętaj, żeby dbać o siebie na poziomie fizycznym, emocjonalnym, umysłowym i duchowym, w końcu Ty sama jesteś wehikułem, który niesie Cię przez życie :)

Życzę Ci, żebyś czuła się co najmniej tak:

cc: marcp_dmoz, flickr.com

wtorek, 1 maja 2012

Co mówi Twoje odbicie?

Ile razy dziennie patrzysz w lustro?
Jak często sprawdzasz jak wyglądasz w odbiciach szyb, telefonu, lusterek?

A jak często sprawdzasz swoje drugie odbicie, to wewnętrzne?
Odbicie czyli refleksja...

Codziennie tysiące myśli przemyka przez głowę.
Tak jak tysiące obrazów przed oczami.

Jak często patrzysz w swoje wewnętrzne lustro refleksji?
Ile myśli poświęcasz sobie?
Jak często zastanawiasz się nad swoim stanem, emocjami, marzeniami, celami, ambicjami, pasjami? Nad tym kim jesteś? Nad sensem życia?

Na początek wystarczy minuta dziennie.
Codziennie.

Spójrz w swoje wewnętrzne lustro i zobacz jak jesteś Piękna!


cc: Rodrigo Basaure, flickr.com