sobota, 5 maja 2012

Czy jesteś tym, co jesz?

Od dawna zastanawiało mnie jak to możliwe, że tyle czasu poświęcamy małym pigułkom, które połykamy przy różnych okazjach (lekarstwom), a tak mało (relatywnie) tonom jedzenia, które przepuszczamy w ciągu roku przez nasz układ trawienny.

Skoro parę pigułek może mieć tak dobroczynny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie, to tym bardziej tysiące kilogramów jedzenia nie są obojętne dla naszego organizmu...

Pamiętasz to powiedzenie:
zaszyj dziurkę, póki mała...
Tutaj też się to sprawdza, to znaczy nie zaszywanie sobie dziurek ;), tylko profilaktyka.

Dobre, naturalne jedzenie, najlepiej eko lub organiczne, nieprzetworzone: smakuje lepiej (sic!) i przyczynia się do utrzymywania w zdrowiu naszych niesłychanie skomplikowanych ciał. Pozwala zająć się organizmowi ciekawszymi sprawami niż np. usuwanie toksyn czy pestycydów z komórek, tkanek, organów, układów...

Ciało to system, w którym niesłychanie szybko otrzymujemy informację zwrotną: bo zawsze to, co włożysz otrzymasz z powrotem (i to z nawiązką).

Opłaca się zadbać o to, jak i czym siebie same karmimy.
Smacznego!


cc: Muffet, flickr.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz