środa, 23 maja 2012

Zjedz tę żabę

Żaba.
Można popatrzeć, posłuchać kumkania, może nawet dotknąć (ale to już raczej patykiem).
Ale żeby od razu żabę zjadać?
I to całą, a nie tylko udka?
W całości?
bleee...

Otóż to.
Zjedzenie żaby to metafora, jakiej użył Brian Tracy w książce o tym właśnie tytule, która mówi o tym jak najskuteczniej zarządzać swoimi zadaniami.

Na czym polega jedzenie owej żaby?

Chodzi o to, żeby wśród swoich zadań wybrać to najgorsze, największe, najtrudniejsze, najohydniejsze, za które za żadne skarby świata nie chcemy się zabrać (choć wiemy, że zrobienie go niesamowicie by nas przesunęło na drodze do sukcesu).

To zadanie to nasza żaba.
Co z nim należy zrobić?
Zjeść, czyli je wykonać. I to w pierwszej kolejności.
Niejako na śniadanko :)
Mniam, mniam...

I co nam to daje?
Ano jak już przełkniemy ten najobrzydliwszy kąsek, to nie dość, że połowę pracy mamy już za sobą, to jeszcze cała reszta wydaje się pyszniutka jak najsłodsze owoce.
Przez kontrast oczywiście.

Chwila bólu i dalej już z górki.
Sprawdzałam. Działa. Polecam.


cc: ucumari, flickr

Przeczytaj też:
Kto ugotował tę żabę


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz