czwartek, 30 sierpnia 2012

5 rzeczy, których możesz żałować na łożu śmierci

Bronnie Ware pracowała jako pielęgniarka w hospicjum. Większość życia towarzyszyła ludziom w ostatnich tygodniach przed śmiercią. Twierdzi, że bliskość śmierci zawsze był katalizatorem niezwykłego rozwoju tych osób. I choć każdy przeżywał wiele emocji, od zaprzeczania przez strach, złość, żal, kolejne zaprzeczanie, to w końcu każdy docierał do miejsca akceptacji tego, co ma się wydarzyć.

Kiedy Bronnie pytała o to, czego najbardziej żałują w swoim życiu, najczęściej wymieniane były następujące sprawy:

1. Żałuję, że nie miałam odwagi żeby żyć tak jak ja chciałam, a nie tak jak inni oczekiwali tego ode mnie.
Tego ludzie żałowali najczęściej. Przy końcu swojego życia ludzie patrzyli wstecz i widzieli ilu swoich marzeń nie spełnili. Większość z nich nie spełniła nawet połowy marzeń i umierała ze świadomością, że stało się tak, bo podjęli takie a nie inne decyzje.
Nie zostawiaj spełniania marzeń na ostatnią chwilę. Realizuj je po drodze, bo kiedy zacznie pogarszać się Twoje zdrowie będzie już na to za późno. Zdrowie daje WOLNOŚĆ – mało kto zdaje sobie z tego sprawę, dopóki go nie straci.

2. Żałuję, że pracowałam tak ciężko.
Możesz uprościć swoje życie i dokonywać świadomych wyborów. Dzięki temu zaczniesz wydawać mniej i będziesz mieć więcej przestrzeni w swoim życiu na to, co czyni Cię szczęśliwą.

3. Żałuję, że nie okazywałam swoich prawdziwych uczuć.
Wiele osób ukrywało swoje uczucia, aby nie narażać się nikomu i mieć „święty spokój“. W rezultacie nie żyły pełnią życia i nie stały się tym, kim mogły się stać. Dla wielu skończyło się to chorobą wynikającą ze zgorzknienia i żalu.
Nie mamy wpływu na reakcje innych. Wiele osób może najpierw być zdziwionych i zaskoczonych Twoją szczerością. Jednak zazwyczaj podnosi to jakość relacji na nowy, zdrowszy poziom. Albo uwalnia od niezdrowych relacji. Tak czy inaczej, Ty wygrywasz.

4. Żałuję, że nie byłam w kontakcie z moimi przyjaciółmi.
Każdy tęsknił za swoimi przyjaciółmi, gdy zbliżał się koniec życia. Często dopiero wtedy ludzie zdawali sobie sprawę z tego, jak przyjaciele wzbogacili ich życie. Wielu pozwoliło, by te kontakty się urwały, bo nie poświęcili im wystarczająco dużo czasu i energii.
W codziennym, zabieganym życiu łatwo pozwolić, by przyjaźń się wymknęła. Jednak w obliczu śmierci wszystkie fizyczne aspekty życia przestają mieć znaczenie. Ludzie chcą uporządkować swoje sprawy finansowe, jeśli tylko są w stanie to zrobić. Nie robią tego jednak dla statusu czy pieniędzy, ale po to, aby zabezpieczyć ludzi których kochają.
Na końcu chodzi tylko o miłość i relacje. To wszystko, co zostaje w ostatnich tygodniach: miłość i relacje. 

5. Żałuję, że nie pozwoliłam sobie być szczęśliwsza.
Tego ludzie żałują zaskakująco często. Wielu dopiero na koniec życia zorientowało się, że szczęście jest wyborem. Utknęli w starych wzorcach i nawykach. Lęk przed zmianą powodował, że udawali przed innymi i przed samymi sobą, że są zadowoleni. Jednak w głębi duszy pragnęli czegoś innego.

Kiedy jesteś na łożu śmierci to, co inni myślą o Tobie się nie liczy. Skorzystaj z tej wiedzy już teraz, jeszcze długo przed swoją śmiercią.
Życie jest wyborem. To jest TWOJE życie. Wybieraj świadomie, wybieraj mądrze, wybieraj uczciwie. Wybierz szczęście.

[Wpis jest oparty na artykule Bronnie Ware, który ukazał się na stronie inspirationandchai.com.] 



cc: ~Oryctes~, flickr.com

środa, 29 sierpnia 2012

Komu zadedykujesz ten dzień?

Zauważyłaś czytając książki, jak wiele z nich jest dedykowanych komuś?
Jak sie czujesz czytając taka dedykację?

Dla mnie jest to czasem wzruszający albo podnoszący na duchu moment. Chwila zetknięcia sie z czymś wiecej niż książka, która trzymam w rękach. Dotknięcie nieuchwytnego.
Jest to moment tak ulotny, ze zapominam o nim natychmiast. Jednak pozostawia we mnie ślad jak tajemnica, która poznałam na chwile i zaraz o niej zapomniałam.

Dedykowac można nie tylko książki.
Każdą pracę, każdą czynność, projekt, dzień bądź godzinę zycia możesz zadedykować komuś.

Zatrzymaj się. Odetchnij głęboko.
Pomyśl komu zadedykujesz ten dzień.
I już.

Ps. Tego posta dedykuję mojej Mamie.


cc:  Corie Howell, flickr.ocm

wtorek, 28 sierpnia 2012

Tylko dla odważnych?

Rzucam Ci wyzwanie:

Zrób to, co zawsze chciałaś, ale nigdy dotąd tego nie zrobilaś.
Spróbuj czegoś nowego, o czym zawsze marzyłaś, żeby zrobić.

To moze być na przykład jazda na rolkach, blogowanie, pisanie książki, pójście na masaż, windsurfing, jazda konna, albo wspinaczka na ściance. Lepienie w glinie, malowanie, fotografowanie, gra miejska, medytacja, joga, nordic walking, nurkowanie, latanie na paralotni, szybowcem, skok na bungee lub spadochronowy, kurs tańca, napisanie wiersza.

Albo coś zupełnie innego.

Zrób to i napisz do mnie jak było.
Masz na to 30 dni.
Odważysz się?


cc: Josiah Mackenzie, flickr.com

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Jak zabijasz swoje pomysły?

Nowy pomysł to twór niezwykle delikatny, łatwo go zranić, zniszczyć, zabić. Wystarczy nawet jedna myśl, taka jak na przykład te poniżej:


  • Nie jestem wystarczająco dobra...
  • Jestem za młoda na to
  • Jestem za stara na to
  • Nie dam rady
  • Nie mam dość pieniędzy
  • Nie umiem tego robić
  • Na pewno mi sie nie uda
  • Nie jestem jeszcze na to gotowa
  • Po prostu wiem, ze to nie zadziała
  • Trzeba sie nad tym jeszcze zastanowić
  • Gdyby to było dobre, ktoś musiałby wpaść na to wcześniej
  • z tym będzie tylko kłopot
  • Nie dam sobie rady
  • To nie zadziała w Polsce
  • To pewnie będzie zbyt drogie
  • Ktoś inny na pewno zrobi to lepiej
Następnym razem gdy tak pomyślisz pomyśl ODWROTNIE!


cc: bandita, flickr.com

piątek, 24 sierpnia 2012

Lekcje sukcesu trenera wszech czasów

John Wooden żył prawie sto lat. Nazywano go "Czarodziejem z Westwood", ponieważ pod jego przewodnictwem akademicka drużyna koszykówki UCLA dziewieć razy zdobyła mistrzostwo ligi akademickiej. W sumie w czasie 27 lat, gdy był trenerem, jego drużyna odniosła 620 zwycięstw.

Jego zdaniem sukces to spokój duszy, który jest bezpośrednim rezultatem zadowolenia z tego, ze zrobiło sie wszystko, aby stać sie najlepszą możliwą wersją siebie.

Przez wiele lat tworzył swoją Piramidę Sukcesu, w której zawarł wszystko, bez czego jego zdaniem nie zbudujemy trwałego sukcesu. U jej podstawy znajdują sie:

1. Pracowitość i pilność
"Sukces podróżuje w towarzystwie ciężkiej pracy. Nie ma trikow i dróg na skróty."

2. Entuzjazm
"Wkladaj serce w to co robisz. Inspiruj innych."

3. Lojalność
"Wobec siebie i tych, którym przewodzisz. Miej szacunek wobec samej siebie."

4. Współpraca
"Ze wszystkimi osobami, na rożnych poziomach. Pomagaj innym. Przyjmuj ich punkty widzenia."

5. Przyjaźń
"Pochodzi z wzajemnego szacunku, poważania i oddania."

Na tych pięciu dyscyplinach buduje sie kolejne poziomy, aby w końcu osiągnąć sukces. O nich następnym razem.


Fot. John Wooden na swoich 96 urodzinach. Źródło: Wikipedia

czwartek, 23 sierpnia 2012

Po czym poznajesz, że warto żyć?

Dziś trzy pytania do zastanowienia:

1. Co sprawia, ze rano chce Ci się wstać z łóżka? (lub nie chce?)

2. Skąd wiesz, ze warto żyć?

3. Jak sie czujesz myśląc o tym, jak spędzasz swój czas każdego dnia?

Zatrzymaj sie. Pomyśl. Zanotuj.


cc: ToniVC, flickr.com

środa, 22 sierpnia 2012

Łatwiej być szczęśliwym, czy nieszczęśliwym?

Chcesz być szczęśliwa?
Przygotuj sie na wysiłek.

Badania pokazuja, ze:
  • Z łatwością przychodzi nam zauwazenie, zapamietanie negatywnych informacji (i dlatego tak ich pełno w wiadomościach). 
  • Smakujac jedzenie wyczuwamy słodkości przy 1 na 200 cząsteczek, a gorycz... przy 1 na 2 miliony...
  • Bardziej nas boli strata niż cieszy zyskanie tej samej rzeczy (np 100 złotych) 
  • Formuła na szczęśliwe małżeństwo to 5 pozytywnych informacji na 1 negatywną.
No cóż.
Takie mamy 'oprogramowanie', ktore kiedyś chronilo nas przed niebezpieczenstwami. Dziś chroni w mniejszym stopniu, bo już nie żyjemy wsrod mamutow, za to sprawia, ze łatwiej nam popaść w bycie nieszczesliwymi niż bycie szczesliwymi.

Co zatem robisz dla siebie, by poczuć sie szczesliwsza?



cc: Camdiluv ♥, flickr.com





poniedziałek, 6 sierpnia 2012

4 rzeczy które warto zapisać, aby poprawić jakość życia

Jest parę rzeczy, które warto zapisać.
Nie tylko listę zakupów przed pójściem do sklepu :)

Oto moja lista rzeczy wartych zapisania. Uporządkowana od ogółu do szczegółu. Do zapisania na kartce, w kalendarzu, w telefonie. Uważam, że dzięki nim można poprawić swoją jakość życia.

1. Życiowa misja
Jeśli jej jeszcze nie masz zapisz sobie (najlepiej od razu) odpowiedzi na poniższe pytania:
Po co żyję?
Co jest moim powołaniem?
Po co znalazłam się na tej planecie?
Co mogę zrobić tylko ja i nikt inny?
Jak chciałabym, aby opisywano moje życie, kiedy mnie już tu nie będzie?
  • Plusy: odkrycie w sobie źródła inspiracji, kierunkowskazu, który wskazuje dokąd iść, gdy znajdziemy się na życiowym rozdrożu.
  • Hasło przewodnie: Jaki sens chcę nadać mojemu życiu?
2. Lista celów
O tym, że warto określać swoje cele pisałam wielokrotnie. A działają one o wiele lepiej, kiedy nie tylko o nich myślimy, ale też zapisujemy. Pisząc je warto sprawdzać, na ile są spójne z życiową misją.
  • Plusy: dzięki liście celów łatwiej się skupić na realizacji tego, co dla Ciebie jest ważne.
  • Hasło przewodnie: Zaplanuj swoje życie, bo jak tego nie zrobisz sama, to inni zrobią to za Ciebie.
3. Lista rzeczy do zrobienia
W taki czy inny sposób warto taką listę prowadzić. Oraz z niej korzystać :)
Jeśli łączysz zadania do zrobienia z celami i misją - genialnie.
  • Plusy: nie obciążamy swojego mózgu pamiętaniem i przypominaniem nam tego, co mamy do zrobienia, co pozwala nam zająć się ciekawszymi sprawami... To naprawdę wpływa na wydajność myślenia. 
  • Hasło przewodnie: Uwolnij swój mózg!

 4. Pomysły, idee, inspiracje
Myśli są ulotne bardziej niż letni wietrzyk, więc warto je łapać i zapisywać.
  • Plusy: w chwilach, gdy potrzebujemy nowych pomysłów mamy gotowy zasób do wykorzystania. 
  • Hasło: Złote myśli!

A Ty co zapisujesz sobie? Jak to wpływa na Twój poziom motywacji i energii?

cc: maxgiani, flickr.com