środa, 17 października 2012

Ile razy próbujesz, zanim się poddasz?

Na początku XX wieku jedną z popularnych rozrywek w Europie były pchle cyrki. Małe pchełki skakały przez płonące obręcze, ciągnęły miniaturowe wózki i robiły zaskakujące akrobacje.

Ciekawe było to, że pchły nie były w żaden sposób przyczepione, a jednak nie uciekały ze sceny swojego miniaturowego cyrku.
Nie uciekały, choć każda pchła potrafi skoczyć 300 razy wyżej niż jej wzrost (gdybym ja potrafiła tak wysoko skakać, to skakałabym wyżej niż dwa Pałace Kultury postawione jeden na drugim...).
Jak to możliwe, że pomimo takich umiejętności nawet nie próbowały wyrwać się z niewoli?

Było to możliwe dzięki treningowi, któremu pchły były poddawane przed rozpoczęciem swojej "kariery" scenicznej. Trening polegał na umieszczeniu pchły w dość wysokim słoiku i przykryciu go szkłem, zamiast nakrętką. W takim środowisku pchła zaczynała skakać, co oczywiście kończyło się pewnie bolesnym zetknięciem ze "szklanym sufitem". Próbowała  25 razy, zanim się nauczyła, że trzeba skakać nieco poniżej "szklanego sufitu", by się nie poobijać. Po tym doświadczeniu wypuszczona na wolność już nigdy nie skoczyła wyżej niż się nauczyła w słoiku. Nigdy.

Co biorę sobie z tej historii?
  • zwykła mała pchła próbowała 25 razy, zanim się poddała. Ile razy ja próbuję?
  • każdy "szklany sufit" po jakimś czasie znika. Jeśli zostaje, to tylko w mojej głowie.
A co Ty bierzesz dla siebie?


cc: Gizo, flickr.com

2 komentarze:

  1. a ja biorę dla siebie lekcję, że jeśli starasz się długo i nie ma efektu - odpuszczasz... "głową muru nie przebijesz"...

    OdpowiedzUsuń