czwartek, 31 stycznia 2013

Alfabet inspiracji: K jak ... kaizen

K jak Kaizen, czyli doskonalenie krok po kroku.

Kaizen to japońska filozofia ciągłego usprawniania, doskonalenia krok po kroku. Powolutku.
Nie jest spektakularna, bo zmiany są niewielkie. Przynajmniej w krótkim okresie.
Jest za to oszałamiająco skuteczna.
A efekty w długim okresie zadziwiają tak jak kula śnieżna, która na początku była tylko kuleczką.

Kiedy chcesz coś zmienić możesz to zrobić zgodnie z filozofią małych kroczków. Im trudniejsza wydaje Ci się zmiana, tym mniejsze kroczki poskutkują.

Każda zmiana (nawet na lepsze) to źródło stresu. To coś, co wymaga większej energii i samokontroli. Zmiana zmusza nas do wyłączenia autopilota, na którym zazwyczaj funkcjonujemy, i przejęcia sterów w swoje ręce. To podróż w nieznane (co dla naszego mózgu oznacza niebezpieczne!!!).

Z powyższych powodów zmiana wywołuje opór. Szukamy sposobów, żeby zmiany nie wprowadzić. Sabotujemy zmianę. Odkładamy na kiedy indziej. Nie znajdujemy dla niej czasu. Zapominamy. Boimy się. Poddajemy. Wracamy do starych przyzwyczajeń. Do automatycznego pilota.

duża zmiana = duży opór
mała zmiana = mały opór

Z kaizen zajdziesz dalej, bo drobnymi kroczkami łatwiej opuścić strefę komfortu i przyzwyczajeń. Nie jest trudnym nauczenie się słówka dziennie, zrobienie jednego przysiadu, napisanie jednego zdania, zjedzenie kęsa mniej, wstanie 3 minuty wcześniej, przeczytanie jednego akapitu, zrobienie porządków w jednej szufladzie.

Krok po kroku. W Twoim tempie. Aż stanie się to Twoją drugą naturą. I osiągniesz CEL.
Kaizen.


Przeczytaj więcej:

10 zasad kaizen
Kaizen, czyli jak mały krok może Cię zmienić5 razy spytaj "dlaczego?"





fot.  wtl photography, flickr.com

wtorek, 29 stycznia 2013

Alfabet inspiracji: J jak ... JA

JA - centrum mojego wszechświata.
Jedyna perspektywa, którą tak naprawdę znam.

oczy, przez które patrzę,
uszy, dzięki którym słyszę,
skóra, która odbiera dotyk,
kubki smakowe, smakujące słodki, słony i gorzki
mózg, łączący impulsy z tych zmysłów w koktajl doznań znanych tylko mnie samej.

Ja doświadczam mój świat w sobie jedynie znany sposób.
I pamiętam to, co pamiętam tak, jak pamiętam.

Dzięki mojemu ostatnio ulubionemu nobliście - Davidowi Kahnemanowi wiem, że moje JA, to tak naprawdę dwie JA [nie, nie mam schizofrenii ;)].

Jedno JA, to JA doświadczające. To ta moja część, która doświadcza tego, co dzieje się tu i teraz. To ono czuje moją radość i mój ból.

Drugie JA, to JA pamiętające. Ono tworzy opowieść o tym, co się wydarzyło godzinę, dzień, miesiąc i rok temu. To dla pamiętającego JA robimy zdjęcia, piszemy pamiętniki, kręcimy filmy z Ważnych Chwil swojego życia.

A teraz zrób mały eksperyment:
Wyobraź sobie swoje najbliższe wakacje - jedziesz w miejsce, o jakim zawsze marzyłaś.
Jest tylko jeden haczyk: wiesz już teraz, że na koniec wyjazdu doznasz amnezji, a wszystkie zdjęcia i filmy znikną.
W jaki sposób to wpłynie na wybór miejsca, które wybierzesz?
Czy dalej będzie to ta sama wymarzona podróż marzeń, czy może jednak nieco inna?

Jeśli nie różnisz się od większości ludzi, w takiej sytuacji zdecydujesz się na wakacje, które maksymalizują przyjemność z doświadczenia, a nie pamiętania. Zacznie Ci zależeć na miejscu miłym i komfortowym, a nie na fantastycznych fotkach i opowieściach z podróży dookoła świata (która w czasie trwania momentami jest daleka od przyjemności i komfortu).

O tym właśnie kontempluję sobie ostatnio, a teraz Ciebie też do tego zapraszam: czy zachowuję równowagę, pomiędzy moim JA doświadczającym i pamiętającym? Co pokazują moje dotychczasowe wybory? Czy wolę doświadczenie nieprzyjemne, dzięki któremu mogę opowiedzieć ładną historię, czy raczej przeżycie przyjemne, choć pozbawione elementów do opowiadania później?
No właśnie, co wolisz?


fot. Solo, Flickr.com

piątek, 25 stycznia 2013

Blog roku 2012?

Być może zauważyłaś, że zgłosiłam "Źródło inspiracji" do konkursu Blog Roku 2012, w kategorii pasje i zainteresowania.

Możesz zagłosować na mojego bloga wysyłając SMS o treści G00926 Na numer 7122.

Z góry dziękuję!
Marta



Alfabet inspiracji: i jak ... inspiracja

Przyszła pora na literę i.
Alfabet inspiracji nie byłby kompletny, gdyby nie pojawiła się w nim sama inspiracja.

Pytania na dziś:
Czym jest dla Ciebie inspiracja?
Co Cię inspiruje?
Kto Cię inspiruje?
Jakie obrazy i sytuacje Cię inspirują?
Co dają Ci znalezione inspiracje?
Jak zmienia się Twój nastrój, Twoje życie, gdy trafiasz na wyjątkową inspirację?
W jakich obszarach życia najbardziej potrzebujesz inspiracji? Dlaczego?
W jaki sposób możesz zapewnić sobie stały dopływ inspiracji?

Dla mnie inspiracje to pokarm duchowy.
Trudno byłoby mi bez nich żyć.
A dla Ciebie?


Przeczytaj więcej:

WOW!

Sekret szczęścia

Czy jesteś proaktywna?

Co tam masz?

Jaki ślad zostawisz po sobie?

Po czym poznajesz, że warto żyć?



fot.  Alex Dram, flickr.com

wtorek, 22 stycznia 2013

Alfabet inspiracji: H jak ... historia

Historia. 
Z czym Ci się kojarzy?
Historia Polski, czyli dzieje, przeszłość, czy może historia jako opowieść o kimś lub o czymś?

Jaka jest Twoja własna historia, Twoja opowieść o sobie samej?
Co lubisz w tej opowieści?
Co jest w niej jasnymi punktami, a co ciemnymi?
Jaka jest główna bohaterka tej historii?
Co ją ogranicza? Co dodaje jej skrzydeł?
Co mogłaby zrobić, gdyby się nie bała, że się nie uda?
Jakie pragnienie ukrywa w swoim sercu?
Co sprawia, że potrafi przekraczać sama siebie?
Jakie przeżyła dotąd punkty zwrotne w swoim życiu?
Jaka jest jej życiowa misja?
Gdyby ktoś napisał scenariusz filmu na podstawie jej życia, to jaki tytuł miałby ten film?

Historie mają w sobie moc.
Moc przywiązywania i moc uwalniania.
Jaka jest Twoja historia?

Pamiętasz o tym, że to Ty ją tworzysz i w każdym momencie możesz ją zmienić?
Tworzysz i zmieniasz swoją historię właśnie teraz.
Więc nie czekaj.
Zaryzykuj i zrób to, o czym marzysz.



fot.  Gabriela Camerotti, flickr.com

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Alfabet inspiracji: G jak ... GRA.

Czy wszystko GRA?
Jaka jest Twoja wewnętrzna GRA?
Co Ci w duszy GRA?
W jakie GRY lubisz grać?

GRA niby ta sama, a za każdym razem inna.

W coachingu najbardziej interesuje mnie i inspiruje wewnętrzna GRA, którą każdy z nas prowadzi w zaciszu swojego umysłu. Niezależnie od gry, która aktualnie toczy się na zewnątrz...

Wewnętrzna gra często jest kluczem do zwycięstwa w świecie zewnętrznym. To gra, w której walczysz o samą siebie, a Twoimi przeciwnikami są niska samoocena, lęki, wątpliwości, inercja.

To ta chwila, kiedy myślisz o tym co chciałabyś osiągnąć, zmienić, zrobić dla siebie. I niemalże w tym samym momencie pojawia się myśl, że ....  się nie nadajesz, nie umiesz tego robić, nie znasz właściwych ludzi, jesteś za młoda lub za stara, za gruba, za głupia, że nigdy, że nie ty, że nie tak ...

W wewnętrznej grze wygrywasz wtedy, gdy wiesz czego pragniesz i nie dajesz się rozproszyć tym deprymującym myślom. Wtedy, gdy wystarczająco długo potrafisz skupić uwagę na myśleniu i robieniu tego, co Cię wzmacnia i przybliża do Twojego celu.

Życzę Ci, abyś jak najczęściej wygrywała w tej grze.



Fot.  Neal, Flickr.com

czwartek, 17 stycznia 2013

Alfabet inspiracji: F... jak flow


Flow występuje wtedy, gdy robisz coś co jednocześnie umiesz robić naprawdę dobrze, choć jest to dla Ciebie wyzwanie, bo zadanie jest trudne. Czyli:

FLOW = wysokie umiejętności + bardzo trudne zadanie

Flow to stan, w którym:

  • czas  zwolnił lub przestaje istnieć, bo Ty całkowicie zatracasz się w tym, co robisz i ... po prostu płyniesz przez kolejne etapy wyzwania
  • przez cały czas trwania zadania odczuwasz przyjemność
  • samo działanie jest dla Ciebie satysfakcjonujące, niezależnie od efektów
  • bez znudzenia zajmujesz się tym kolejny i kolejny raz, a potem znowu
  • kiedy rośnie Twój poziom umiejętności rośnie też trudność zadania 
  • możesz sama inicjować robienie tego 
  • oceny innych dotyczące tego co robisz nie mają wpływu na Twoje samopoczucie 
  • lubisz siebie bardziej niż zwykle 
  • trudności tylko Cię motywują do pokonania ich. 


Niektórzy osiągają stan flow, gdy:
  • rozwiązują trudne zadanie logiczne
  • przygotowują prezentację z wynikami za ostatni kwartał
  • obrabiają zdjęcia, aby wydobyć z nich maksimum piękna
  • płyną kajakiem z nurtem krętej rzeki i są cały czas skupieni na tym, by przepłynąć kolejny zakręt 
  • projektują wnętrze 
  • piszą wiersz
  • gotują obiad z 5 dań
  • wspinają się na skałkach
  • grają w gry
A Ty? W jakich trzech sytuacjach odczuwasz przepływ?



Chcesz wiedzieć więcej?

3 sposoby na szczęście



fot. Leo Reynolds, flickr.com

wtorek, 15 stycznia 2013

Alfabet inspiracji: E jak ... efektywność

Lubię E jak efektywność.
Dlaczego? Bo lubię doskonalenie i samodoskonalenie.
Pasjonuje mnie szukanie sposobów na ulepszanie siebie i świata wokół.

A czym jest efektywność?

Efektywność = efekty / nakłady

Wynika z tego, że efektywność rośnie, gdy:
  • przy tych samych  nakładach masz coraz lepsze efekty
  • te same efekty osiągasz przy coraz mniejszych nakładach. 
W jakich obszarach swojego życia chciałabyś być bardziej efektywna?
Co możesz zrobić, aby tak się stało?
A co chcesz przestać robić?

Starając się o zwiększanie efektywności pamiętaj o... ekologii swojego życia. Ekologii szeroko rozumianej, wykraczającej poza segregowanie śmieci i oszczędzanie wody. Ekologii Twojego życia wewnętrznego. Ekologii celów. Ekologii myślenia. Ekologii działania. Czyli dbaniu o to, by Twoje myśli i działania były dobre zarówno dla Ciebie, jak i ludzi wokół Ciebie. O nie szkodzenie sobie i innym.

Ćwiczenie na dziś:
Zatrzymaj się w biegu.
Rozejrzyj dookoła siebie.
Wyobraź sobie, jakbyś w brzuchu miała balonik i napełnij go powoli.
I wypuść z niego powoli powietrze.
Zrób to kilka razy.
Jak te kilka chwil wpływa na Ciebie?

Chcesz wiedzieć więcej?
Czy jesteś proaktywna?
4 rzeczy które warto zapisać, aby poprawić jakość życia
Jakie jest najważniejsze prawo wszechświata?
Im mniej, tym więcej
Syndrom Otwartej Szuflady
Jak najszybciej zrobić to, co masz do zrobienia?


fot. Leo Reynolds, flickr.com

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Alfabet inspiracji: D jak ... dyscyplina

Dzisiaj literka D i ... dyscyplina.

Dyscyplina, czyli robienie, tego, co sobie zaplanowałaś nawet wtedy, gdy nie masz na to ochoty. Wielu mądrych i wielu bogatych mówi, że to fundament sukcesu.
A Ty co o tym sądzisz?
Na ile potrafisz zachować dyscyplinę w swoich działaniach?

Masz cel i plan realizacji? Pora przystąpić do działania. Dyscyplina najczęściej sprawia, że z czasem to działanie zamienia się w nawyk. A nawyki wymagają już mniej energii. To trochę jak ze startem rakiety, kiedy ponad 80% paliwa jest zużywana na oderwanie się od Ziemi, a kiedy już jest się na orbicie, to już dodatkowa energia nie jest potrzebna, żeby się poruszać.

Ćwiczenie:
Pomyśl o jednej rzeczy, która, gdybyś ją zaczęła robić (lub przestała robić) miałaby niesamowicie pozytywny wpływ na Twoje życie.
W jakim stopniu jesteś gotowa to zacząć/przestać robić? (na przykład w skali 0-10)
Co lub kto może pomóc Ci w utrzymaniu dyscypliny wdrożenia tego, dopóki nie stanie się to Twoim nawykiem (21 do 40 dni)?

Powodzenia!

Chcesz wiedzieć więcej?
Co robisz, jeśli czegoś naprawdę chcesz?
Wyzwanie na 30 dni
Ile trzeba, by polepszyć swoje życie 37 razy?



fot. Leo Reynolds, flickr.com

piątek, 11 stycznia 2013

Alfabet inspiracji: C jak CEL


Litera C nie zostawia mi wiele przestrzeni na zastanawianie: C jak CEL i cena, którą trzeba ponieść za realizację tego celu.

Skoro czytasz tego bloga wiesz pewnie, że warto stawiać sobie cele. Co to daje? Przede wszystkim wprawia Cię w ruch. Bycie w ruchu jest kluczowe, bo nawet jeśli nie udaje się osiągnąć celu, do którego się dąży, to wiele rzeczy "przy okazji" się wydarza. Czasem są to nawet ważniejsze rzeczy niż to, co było początkowym celem. Jak w przypadku pszczoły, której celem jest zbieranie nektaru i pyłku kwiatów, a przy okazji zapyla ona rośliny, co tak naprawdę okazuje się nawet ważniejsze , niż zbiór zapasów jedzenia dla ula (służy "większemu dobru").
Przypominasz sobie podobną sytuację z Twojego życia? Kiedy "przy okazji" robienia czegoś wydarzyło się coś ważniejszego? Otóż to!

To, o czym rzadko się wspomina  w kontekście osiągania celów jest ... cena. Cena, za osiągnięcie celu. Rzadko się zdarza, by dążenie do celu nie było związane z inwestycjami - nie tylko pieniędzy, ale i czasu, energii czy uwagi. Ceną może być też rezygnacja z czegoś (telewizji, słodyczy, wolnego weekendu). Myśląc o celu niemalże automatycznie przeliczamy sobie w głowach, czy opłaca się angażować :) Jeśli z wyliczeń wynika, że nasz zysk (materialny lub niematerialny) będzie na satysfakcjonującym poziomie - zabieramy się za to, a jeśli nie - rezygnujemy lub zaczynamy bawić się w zwlekanie/odkładanie realizacji celu.


Pomyśl teraz o celu, który chcesz osiągnąć.
Jaką cenę musisz zapłacić, aby go zrealizować (stwórz dwa scenariusze: optymistyczny i pesymistyczny)?
W jakim stopniu od 0 do 10 jesteś gotowa, aby tę cenę zapłacić?
Jeśli to nie jest 10, to co by sprawiło, aby to było 10?
Jak wykorzystasz tę wiedzę?


Chcesz wiedzieć więcej?
3 zaskakujące znaki mówiące, że zbliżasz się do celu
Kiedy łatwiej trafić w cel?
Na czym polega potęga celów?
Im mniej, tym więcej


fot. Leo Reynolds, flickr.com

czwartek, 10 stycznia 2013

B jak ...

Dziś literką dnia jest B.

B jak:
brama, bliskość, byt, bibelot, bezdroża, bułka, baza, balon, ból, bunt, bzdura, bez, bałwan, budzić, Bóg, badyl, butwieć, buszować, burzyć, brnąć, błahostka, błogość, błąd, bardzo, bałagan, balast, bagno, bezpieczeństwo i bal.

Przy których wyrazach w czasie czytania tego zestawu zatrzymałaś się na dłużej?
Które "przyciągają" Cię, a które odpychają?
Które chciałabyś mieć zawsze przy sobie?
Które pomogłyby Ci w trudnych chwilach?
Które wybierasz sobie na dziś?

Ja wybieram na dziś przekornie: błąd, ból i bezpieczeństwo.
Te trzy łączą się dla mnie w historię starą jak świat. Historię walki o przeżycie. 

Historia ta zaczyna się 100 milionów lat temu, gdy zaczyna ewoluować mózg gadzi (pień mózgu). Od początku jego głównym zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo ciała. Ty i ja mamy go w swoich głowach cały czas. Dzięki niemu cofam rękę znad gorącej pary zanim uświadomię sobie, że para jest gorąca.  Czasami reakcja ta jest potrzebna, a czasami zmyla go wyobrażone niebezpieczeństwo, wtedy reakcja ta jest niepotrzebna i nieproduktywna.

Po 50 milionach lat na scenie pojawia się kolejny aktor: mózg ssaczy, zwany często mózgiem emocjonalnym (czyli układ limbiczny). Ten mózg kształtuje życie emocjonalne ssaków. Jego ważną funkcją jest dążenie do tego, by wszystko pozostało takie samo. Brak zmian = bezpieczeństwo. Jego najwyższym priorytetem jest Twoje przetrwanie. Czemuż się więc dziwić, że tak nie lubi próbować nowości i zmian, które mogą okazać się błędem i przynieść ból?

Tych dwoje współpracuje ze sobą od 50 milionów lat, więc wzajemnie wspierają się w powstrzymywaniu Ciebie i mnie przed zmianami nawyków, wyjściem poza strefę komfortu, wypróbowaniem nowych metod działania, realizacją celów i marzeń.

Strach przed popełnieniem błędu (bo to boli) i dbałość o bezpieczeństwo (fizyczne, emocjonalne, finansowe) często kończy się utknięciem. Zgniłym kompromisem. Staniem w miejscu lub dryfowaniem tam, gdzie życie niesie (i plany innych ludzi).

Życzę Ci, żebyś świadomie potrafiła przekraczać ten strach i iść Swoją Drogą, tą drogą rzadziej uczęszczaną :)


Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj jeszcze:
I kto tu rządzi?
12 sposobów na superMózg!
O czym warto myśleć?




fot. Leo Reynolds, flickr.com

środa, 9 stycznia 2013

Alfabet inspiracji: A jak ...

Alfabet inspiracji to nowy cykl, w którym kolejne litery alfabetu będą tropami do szukania inspiracji.

Zaczynam od początku, czyli litery A.

Co inspirującego może być w literze A?
Na przykład: akcja, abecadło, aktywność, atrakcja, atol, aforyzm, algorytm, anioł, awans, atlas, autostop, artysta, awangarda, amory, aluzja, analogie, adres, atom, ach!
Co jeszcze przychodzi Ci do głowy?

Ja wybieram na dziś:  Alfabet. Abecadło. ABC.

To cząstki elementarne, atomy światów malowanych słowami. Bez liter nie byłoby słów, wyrazów, zdań i tego, co ze zdań tworzymy.

To uporządkowanie, litery mają swoją kolejność w alfabecie. Wykorzystujemy ją tam, gdzie potrzeba uporządkować słowa, pojęcia - np. w słownikach, katalogach, indeksach.

To różnorodność - brzmień i kształtów: różnie w różnych językach te samo A się wymawia. A alfabety mają różne formy, czyli litery w innych kształtach niż te, z których zbudowane są słowa, które czytasz - np. chiński, arabski, cyrylica.

To wiedza przekazywana nam przez ludzi współczesnych i naszych przodków.

To kod, który potrafią odczytać "wtajemniczeni". Tacy jak Ty :)

To klucz otwierający bramy do innych światów. Prawdziwych i fikcyjnych. Do wiedzy. Edukacji. Innego życia. Do zmian i przemian.

Co z tego weźmiesz dziś dla siebie?

fot. Leo Reynolds, flickr.com

piątek, 4 stycznia 2013

Dlaczego nigdy nie starcza Ci czasu i pieniędzy?

Jak to się dzieje, że:

  • planowany remont trwa dwa razy dłużej i kosztuje dwa razy więcej (lub coś koło tego)? 
  • prawie nigdy nie zdążysz zrobić wszystkiego, co sobie zaplanowałaś (w pracy i w domu)?
  • projekty zawsze się przedłużają?
  • coś, co miało trwać minuty zamienia się w godziny i dnie?

Odpowiedź znalazłam w książce Daniela Kahnemana, noblisty, zatytułowanej "Pułapki myślenia". Pełno w niej perełek i zaskakujących prawd o zawiłościach mojego i Twojego myślenia. Polecam Ci przeczytanie jej w całości. Warto!

Jedną z pułapek myślenia okazuje się być złudzenie planowania.
Dotyczy ono planów i prognoz, które robimy, szczególnie odnośnie czasu i pieniędzy.

Złudzenie planowania oznacza tworzenie planów i prognoz, które są nierealistycznie zbliżone do maksymalnie optymistycznego scenariusza.

Inaczej mówiąc, są tworzone z założeniem, że wszystko potoczy się najlepiej jak to możliwie i przy 200% efektywności wszystkich zaangażowanych w ten plan, bez przestojów, opóźnień, niespodzianek. Bez dodatkowych kosztów i niespodzianek.

Niestety, taki świat nie istnieje.
Życie jest bogate w nieskończone ilości nieprzewidzianych spraw, więc szanse, że nasze prognozy się sprawdzą są praktycznie żadne.

No, czasem się to udaje, przez to podtrzymujemy swoje złudzenie planowania.

Zła wiadomość może być taka, że świadomość istnienia złudzenia planowania nie "uodparnia" nas na jego działanie. Czyli mimo tego, że wiem, że planując jakieś zadanie zakładam najbardziej optymistyczny scenariusz, nadal to robię. I będę robić.

Dobra wiadomość jest taka, że mogę świadomie i z pewnym wysiłkiem wdrożyć "procedury zabezpieczające" mnie przed wpływem tego złudzenia. Na przykład:

  • doliczać 20-50% czasu na zdarzenia nieprzewidziane
  • sprawdzać, ile innym osobom/firmom zajął podobny projekt i na tej podstawie szacować ile to mi zajmie
  • mnożyć budżet razy 2 lub 3
  • skreślać połowę rzeczy z listy "do zrobienia".
Zaczynam od dziś, bo pisanie tego posta zajęło mi 3 razy dłużej, niż planowałam :)



fot.  Helga Weber, flickr.com