poniedziałek, 12 maja 2014

2 metry od śmierci

Niedzielny wieczór. Wracam z rodziną od znajomych. Prowadzę. Stoimy na skrzyżowaniu na czerwonym świetle jako pierwszy samochód. Światło zmienia się na zielone. Ruszam. Nagle słyszę, że mój mąż krzyczy. Na wpół świadomie orientuję się, że z prawej strony z dużą prędkością jedzie w naszym kierunku wielki biały tir. Naciskam z całej siły hamulec. Włącza się abs. Ciężarówka śmiga mniej niż 2 metry przed maską naszego samochodu. Wszystko trwa krócej, niż przeczytanie tego akapitu.

Przejeżdżam skrzyżowanie i staję na poboczu. Potrzebuję kilku minut, żeby się uspokoić, żeby bezpiecznie móc kontynuować podróż. Przez głowę przelatuje mi wiele myśli.
P o pierwsze o tym, jak ulotne jest życie moje i moich najbliższych. Jak wszystko może się zmienić w kilka sekund. Jak snuję plany i wyobrażam sobie, jak będzie dalej wyglądać moje życie, kiedy to wszystko może się zmienić w kilka sekund. Zostać zmyte falą jak zamek z piasku na plaży.

Myślę o tym, co by było, gdyby ... Tu powstaje parę scenariuszy. Tragicznych, smutnych, wyciskających łzy z oczu ...  Sporo tego. Wyobraźnia jest nader płodna. Z tymi stworzonymi naprędce historiami nie jest mi łatwo. Zauważyć, że to tylko moje myśli. Otrząsnąć się. Wrócić do tu i teraz. Jechać dalej.

Myślę o tym, jakim cudem jest to, że żyję. Nawet bez tira przejeżdżającego skrzyżowanie na czerwonym świetle tuż przed maską samochodu. To, że w ogóle pojawiłam się na tym świecie, przeżyłam tyle lat.  Że żyję na planecie tak pięknej i wyjątkowej. Rano się budzę. Oddycham.

Myślę o tym, w jakim stopniu zabezpieczone są nasze dzieci, gdyby nas zabrakło. I każde z nas, gdyby zabrakło tej drugiej połowy.

Myślę i o tym, czy aby na pewno nie odkładam jakiś ważnych dla mnie spraw, celów i marzeń na "kiedyś". Czy żyję zgodnie ze swoimi wartościami? Czy codziennie robię to, co dla mnie ważne? Czy doceniam to, co mam? Czy jestem wdzięczna za proste, codzienne sprawy, które wydają się oczywiste? Czy wystarczająco cenię: życie, zdrowie, czas spędzany z najbliższymi? Czy żyję świadomie?
Czy jest coś, czego żałowałabym, gdyby okazało się, że dzisiaj kończy się moje życie?

Zdarzyło Ci się kiedyś takie doświadczenie na skraju życia i śmierci? Co to było?
Co wyniosłaś z niego?

Przeczytaj jeszcze: 5 rzeczy, których możesz żałować na łożu śmierci



Fot. PhotoGraham, flickr.com

http://blogroku.pl/2014/kategorie/lsraldl-o-inspiracji-2-metry-od-l-mierci,aeq,tekst.html


2 komentarze:

  1. miałam takie przeżycie ;) Od tego czasu, tak co pół roku, zadaje sobie podobne pytana do tych, co Ty. Warto je zadawać sobie co jakiś czas, aby być pewnym, że idzie się w dobrą stroną i jest się w razie czego gotowym. Ba, warto zadawać sobie takie pytania nawet wtedy, gdy nie miało się takich przeżyć, bo czasem zatrzymujemy się jednak dwa metry dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciut wiecej niz dwa metry .... w pionie i dwa dni w spiaczce.
    Z pozytywow : warto się cieszyc kazda chwila z bliskimi i nie bac się realizowac marzen,
    Z negatywow : jeśli to przedsionek nieba, to poprosze o bilet do piekla

    PS. Przepraszam za brak polskich liter

    OdpowiedzUsuń