piątek, 9 stycznia 2015

mniej.


Od podstawówki chodzi za mną pytanie "mieć, czy być". Im jestem starsza i lepiej znam siebie i co mnie uszczęśliwia, tym bliżej mi do "bycia". Coraz bardziej lubię minimalizm i świadome ograniczanie niektórych stref życia do minimum. Dlatego z ciekawością sięgnęłam po książkę Marty Sapały "mniej", która opisuje Rok Bez Zakupów.

Bohaterowie: kilka rodzin z różnych części Polski i jedna z Islandii.
Wyzwanie: nie kupować (oprócz rzeczy naprawdę niezbędnych). Przez rok.

"mniej" to książka o braku zakupów, o konsumpcji i antykonsumpcji, o minimaliźmie i minimum egzystencji. I o tym co się dzieje, gdy przestajemy kupować - z zawartością portfela i konta, z naszymi zachowaniami, myślami, nawykami i relacjami.
Jaka była reakcja otoczenia? Kto i co pomagało? Co przeszkadzało? Jakie nowe nawyki powstały, jakie stare odeszły? Co się na dłużej zmieniło w życiu bohaterów po Roku Bez Zakupów? 

Czytając tę książkę możemy nie tylko na chwilę zajrzeć do cudzych mieszkań, talerzy i portfeli. Możemy zrobić mini eksperyment na sobie - wyobrażając sobie:
Co jest mi tak naprawdę niezbędne do życia?
Jak mogłabym przeżyć nie kupując?
Jak ja zachowałabym się w podobnej sytuacji?
Gdzie są moje granice?
Które z nich jestem w stanie przekroczyć, a które nie?

Książkę tę można potraktować także jako przewodnik po alternatywach dla konsumpcji. Poznać wymiennik.org, homeexchange.com, couchsurfing.com, swapmnie.pl, thingo.pl, bookcrossing.pl, bankczasu.org i wiele innych.

"Bo to jest tak, że raz dajesz ty, a raz - ja. Potrzebujesz czegoś? Zapytaj mnie, czy tego nie mam."

A Ty - potrzebujesz?






środa, 7 stycznia 2015

Jak zrealizować postanowienia noworoczne?

W czasie obfitującym w noworoczne postanowienia warto wiedzieć, co sprawia, że większości z nich nie dotrzymujemy. I co zrobić, aby jednak wdrożyć zmianę, na jakiej Ci zależy.

We współczesnym świece źródłem naszych lęków nie są realne zagrożenia, typu atak lwa, tylko nasze myśli. Tak, nasze MYŚLI. Czasem są to myśli dotyczące rzeczywistości. Jednak często okazuje się, że większość spraw, których się boimy, nigdy się w rzeczywistości nie wydarzy.
Zatem sposobem na przezwyciężenie lęków może być zrozumienie mechanizmu ich powstawania w naszym umyśle, a potem ujarzmienie ... umysłu. Bo pojawianie się myśli generujących lęki jest nawykiem, który można zmienić - jak każdy nawyk.

Czego dotyczą nasze lęki? Najczęściej trzech spraw:
1. UTRATY tego, co mam.
2. PROCESU osiągania celu, bo po drodze do celu mogą się pojawić trudności.
3. REZULTATU, bo kiedy dojdę na swój wymarzony szczyt może mi się tam wcale nie podobać tak, jak się spodziewałam.

Pierwszy rodzaj lęku dotyczy UTRATY. Kiedy chcę osiągnąć cel zazwyczaj oznacza on zmianę. Zmiana to pojawienie się czegoś nowego. Aby zmieścić to nowe, coś starego musi odejść. Gdy chcę zacząć ćwiczyć, mniej mam czasu na inne sprawy. Gdy mam zdrowo się odżywiać, odstawiam to, co mi szkodzi. Gdy chcę zmienić pracę na nową, ze starą się żegnam. I tu jest miejsce, w którym rozkwita ten lęk. Wraz ze starym i znanym mogę tak wiele stracić: komfort, wygodę, poczucie bezpieczeństwa.
Dlatego lęk przed utratą tak skutecznie potrafi zniechęcić do zmiany.

Drugi rodzaj lęku dotyczy PROCESU. Osiąganie celu może być momentami trudne i nieprzyjemne. Wymaga wyjścia ze strefy komfortu i zrobienia czegoś nowego, innego - a wszystko co inne i nowe jest postrzegane przez starą część naszego mózgu jako niebezpieczne. I blokowane.
Chcesz znaleźć nową pracę? Na tej drodze czyha pełno zasadzek: pisanie CV, rozmowy kwalifikacyjne, testy, negocjacje pensji i zakresu obowiązków, okres próbny itp.
To może już lepiej nic nie robić, niż tak się narażać?

Trzeci rodzaj lęku dotyczy REZULTATU. Boimy się, że to co otrzymamy na końcu drogi nie będzie tak fajne, jak nam się wydawało na początku. Nowa praca może wcale nie być ciekawsza i lepiej płatna, nowy szef podobny do starego i firma wcale nie tak cudna jak na zdjęciach z firmowej strony www.
Pojawia się pytanie: CO JEŚLI...
Co jeśli cały nasz wysiłek pójdzie na marne, bo wcale to nowe nie będzie lepsze od tego, co mamy dzisiaj? A do tego po drodze tyle stracimy i czeka nas tyle nieprzyjemnych doświadczeń ...
To może już lepiej nic nie zmieniać? Może lepiej nic nie robić i zostawić wszystko tak, jak jest?

Większość ludzi tak właśnie robi.
Lęk przed bólem (utraty, trudności w procesie, rezultatu poniżej oczekiwań) skutecznie wstrzymuje przed działaniem. Trzyma w więzieniu strefy komfortu.

Jak się wyrwać z tego więzienia i pójść naprzód?
Po pierwsze zauważyć. Gdy czujesz lęk - odetchnij głęboko, poczuj go w pełni, zaobserwuj skąd wypływa, co go powoduje. Światło świadomości może rozproszyć lęk tak jak latarka rozprasza ciemność.

Po drugie - ból i przyjemność mogą być Twoimi sprzymierzeńcami.
Ból: Gdy obecna sytuacja uwiera tak mocno, że nie możesz już wytrzymać - zrobisz wszystko co konieczne, żeby przestało boleć.
Przyjemność: gdy pamiętanie o celu/nagrodzie sprawia, że będziesz działać mimo lęku. To na początku wymaga dyscypliny, ale z czasem staje się coraz łatwiejsze. Gdy pojawia się myśl powodująca lęk zamień ją na myśl o tym, co zyskasz dzięki osiągnięciu swojego celu. I już.

A Ty jaki masz sposób na pokonanie swoich lęków?


Inspiracją do tego posta był podcast Brendona Burcharda "How to overcome fear?".




Fot. Tambako the Jaguar